Urodzinki Ninki ! :D

Zacznę od  HEJOŁ ! :) No .. W ostatnią sobotę postanowiłam, że zrobię urodzinki dla przyjaciółek i przyjaciół .( prawdziwe są dopiero 22 lutego ) Przyszło 6 dziewczyn i 2 rodzynków ;D Hmm… Niestety nie dotarły 4 osoby, wszystkim znana Agnieszka gdyż, no cóż zrobiła sobie ku-ku z nóżką , Kindzia niespodziewanie dostała jakiegoś wirusa , Justyna bo nasza gwiazda estradowa miała występ :D i Martusia, musiała złożyć wizytę dziadkom ! :) Szkoda ale z moją 10+ kochanym braciszkiem świetnie się bawiliśmy ! ;)  Impreskę zaczęliśmy od torta . Był piękny, z koniem i podkową, a sam smakował pysznie. Gdy tata robił zdjęcia mówił, że na każdej focie mam łyżkę w buzi, to zapewne była racja… no bo wiecie czasem nie mogę się pohamować.  Ale żeby nie było,  potem przeglądałam inne zdjątka i nie tylko mi ,, smakował ” tort .. ;) :D

Po naszym torciku, mama przyniosła chipsy, ciacha, cukierki, galaretki i wiele, wiele innych. Więc to nic dziwnego, że wszyscy żucili się na stół ja dzikie tygrysy . A SZCZEGÓLNIE NA CHIPSY . Rozmawialiśmy, gadaliśmy i obgadywaliśmy, a moja kochana Laura zaczęła nam opowiadać jak to wróciła ze szkoły (czy tam jej kuzynka, już nie pamiętam) i powiedziała mamie, że WYŻULIŁA od kogoś  cukierka . A jej mama zapytała się co to znaczy.

I wtedy moi goście zaczeli się śmiać . Więc solenizantka ( ja ) postanowiła sie zapytać taty podchwytliwie czy wie co to znaczy wyżulić ? Po chwili zastanowienia powiedział, że to związane z wyrzuciem np. gumy . No … TAK  ZWANY ,,ŚMIECH NA SALI ” …. :D

Po naszych,, – chi-cha-cha ” , zaczęłam otwierać prezenty . Każdy był szczególny :)   Wiele z nich było związane z …………………………… KOŃMI  :) Np. Drewniana skrzyneczka z namalowanymi końmi od Wojtasa , piękna rzeźba głowy konisia od Andzi , kalendarz od Laurki . Ale były również prezenty bardzo trafione bez koni np. karta do empiku, szampony z mydlani, biżuteria, perfumy i wiele innych. Wszystkim bardzo dziekuję.

Tata specjalnie na moją imprezę zawiesił kule dyskotekową i było super :)   Tańczylismy niewiele , ale zawsze coś ! :)

Chciałam potem urozmaicić jeszcze bardziej imprezkę i zaprosiłam wszystkich na podwórko, a dlaczego ?

 Bo chciałam puścić  lampion, taki wiecie co leci do nieba, a potem gaśnie i spada komuś spalony szkielet( tego lampionu )  na maskę wypasionego porsche .

Nie, to żart , przecież porsze mają swoje ogrzewane garaże:)                                            

                                    

Potem wróciliśmy do mojego domciu. Pojadliśmy znów, a potem ok. 22:00 włączyliśmy telewizor i zaczeliśmy oglądać film ,, Gang dzikich wieprzów ” :) Fajny, polecam .. ;) <3 I tak do 23:oo moji ,,ludzie” zmyli się do swojich domciów :)

I TO KONIEC MOJEJ URODZINOWEJ IMPRESKI :)

♞ Szykujcie się na notkę gigant☺ ♘

No to zacznę moją natkę gigant od
Na godz. 11:oo jechałam na konisie (jej) … ! ;) Ale zanim dojechałam do celu ( dostadniny ) czarny kotek przebiegł przed samochodem mojego taty . Wiedziałam że coś się stanie … Ale narazie mniejsza o to !
Po dojechaniu na miejsce ( poraz pierwszy w życiu nie spuźniona ;) )  zaczęłam robić foty :) Wyszły piękne , naprawdę zobaczycie na końcu notki ♥  No po mojej sesji ☺ Nasza Kasia wruciła właśnie z terenu w którym była z ludźmi z godz. 10:oo … A jakiś czas później i my wsiadłyśmy na konie bo były już ,, przygotowane ” ja na Alaskę ,  lecz musiałyśmy czekać małą chwilkę ( ja i Aga ) gdyż nie wszystkie konisie były osiodłane . Rozmawiałyśmy, i w końcu postanowiłam że zrobie zdjęcie z ,, góry ” ( z siodła Alaski ) wyszło świetnie , a wy jak sądzicie? :
 
 
Po naszym wyjechanku ze stadniny ( bo jechaliśmy w teren ) stępowałyśmy i kłusowałyśmy . Jechałam odrazu za Kasią więc gadałyśmy bez przerwy :) Niestety dowiedziałam się że przez cały miesiąc nie będzie jazdy chyba że nasza pani instruktorka znajdzie zastępstwo ;( No ja nie wytrzymam :( Ale opowiadam dalej …
Gdy tak sobie jechałyśmy nagle sarny przebiegły nam przed nosem ! Piękny widoczek naprawdę ;) Takie małe chudzinki a prują jak strzały⇒⇒⇒ .
Po tym niesamowitym zdarzeniu kilka min. potem tak sobie jedziemy a tu jakaś pani z owczarkiem niemieckim … Myśle że chciał pokazać jaki z niego  ” kozak”  i zaczoł szczekać i robić gwałtowne ruchy . Konie zaczęły brykać i ciut się spłoszyły. Ale pani doprowadziła „piesa”  do porządku i pokazała mu wreszcie że to jednak ona jest panią a nie owczarek :D
Godzinkę potem wruciłyśmy do stadniny, a tu niespodzianka Kasia chciała za godzinę przeprowadzać konie czyli o 13:00 a była dopiero 12:00  więc druga niespodzianka kolejna jazda w gratisie :D Hura .. Kasia szybciutko wyznaczyła mi konika a mianowicie Łysola . Ale zanim wsiadłam na nią to szybko zdjęłm rękawiczki do jazdy konnej i załorzyłam rekawiczki takie zwykłe, no wiecie na mróz .Które dał mi tata . No więc założyłam je i przystąpiłam do wsiadania Oki, włożyłam node w srzemię, podciągnełam się i już chciałam przełorzyć ,, girkę ”  przez siodło a tu moje super rękawiczki nie do jazdy zadziałały i ręce oderwały mi się od siodła, straciłam równowagę no i plac na twardą, zamrożoną ziemię . Ała moja łapka ;/ Ajć, ajć … I tak sobie polerzałam z min. bo nie mogłam się podnieść, gdyż moja noga utkneła w strzemieniu a nasze ciekawskie konisie zaczeły mnie wąchać ! :) hi hi hi :) Ale łapka bolała ! I w tej właśnie chwili przypomniał mi się czarny kot o którym wspomniała ma początku mojej XXL notki … Uwierzyłam w przesądy ☺ ;) :D Ale byle łapka nie ,, spsuje ”  mi pobytu  w stadninie . Więc przy pomocy Kasi wsiadłam na Łysą i jedziemy w teren …  :)
Za mną jechał Deruś na którym jechała Monika . Tak właśnie Derek tróry nic nikomu nie robił, ale nasz z natury ,, spoojna ” Łysa coś do niego miała, i jej uszka odginały się po lini prostej z szyją. I za wszelką cenechciała go spłoszyć więc brykała….. płoszyła się … I robiła wiele innych rzeczy na które moja rączka nie pozwalała. Ale co tam… ;) Czy ,,rządzi tu leon czy dzieci” …? Leon .. :D
No i opowiadam dalej … Przy kłusie nasza Łysa i tak wciąż nie lubiła Derusia i za wszelką cenę chce się od niego odsunąć  … i ….. i….. zaczeła galopować, Derek się przestraszył i zaczął brykać tym zdenerwował Rewię, kopnęła Łysą a ja prawię spadłam, ale na szczęście udało mi się wykierować Łysolunia i wyszłyśm wszyscy z tego bez szfanku :) Jej ! <3
Gdy już jechaliśmy  do stadninkui niespodziewanie, jadąc w dość szybkim kłusie zadzwonił mój tata a ja nie mogłam odebrać bo ,, prowadziłam naszą F1 ”  i było mi styd że taka beznadziejna muzyczka grała ostatnią min. Nie ma to jak tata …  ;)
 
No po tej minucie z lekcji beznadziejnej muzyki, byliśmy już w stadninie i czekaliśmy na już dosyć długo oczekiwany powrut do stadniny ,, pod domem Kasi ” :) I tak sobie czekamy, i czekamy i jeździmy w kółko gdyż trzeba osiodłać wszystkie konie , nie… ?! ;) Jadę i jadę a tu Repley się do swojej mamy kleji( Łysej ) nowięc ja zaczełam go odganiać, a on zaczoł kopać i gryść… Rozkapryszone dziecko … ;D
Trochę się pomęczyłam z nim i polazł męczyć innych a w tej właśnie chwili zawołał mnie Kasia że wsiadam na Alaskę !
-Co ?! Jak ja na nią wsiąde z tą swoją łapka, okropnie boli !- Ja  
Poradzisz sobie pomożemy ci- Kasia
No i z pomocą Pauliny i Madzi . Dosiadłam naszej wysokiej Alaski . :) J-eeeeeej  ! \
 No i już wszyscy go. Wszyscy w siodłach prucz Kasi … Jak się domyślacie w naszej stadninie jest sporo koni ale siodeł ciut mniej . Więc nasza Kasia pujdzie na piechote z Almą w rączce ;) Już z góry mówię to strasznie trudne… Wierciła się jak…….. nie powiem co. Gdyż A – to bardzo energiczny koń B – chciała być jak naj szybciej w 2 domu C – Ryplej i Arizona byli puszczeni luzem ….  Tak Właśnie Rypley i Arizona ….. największe rozrabiaki stadniny ….
Denerwowali każdego konia, galopując w śrud dzew i wyskakując z nienacka na drogę po której my jechaliśmy . Wkońcu przestraszyli albo Salsę albo Derka i któreś z nich staneło dęba ! Powiem tylko ŁŁŁŁAŁŁŁŁ! T0 napewno nieopisane przeżycie ……
No, po jakiś 10 min. byliśmy już w domciu naszej pani SZEFOWEJ  .☺ Wjechaliśmy naszymi ,, samochodami ” na ,, parking ” . Po ok. 10 min. konisie były rozsiodłane i trzeba było tylko zaprowadzić konie do boksów… Prawie wszystkie konie były już ,, zaparkowane ” w boksach, ale nie które jeszcze nie w tym Salsa, miała właśnie iść na padok a z padoku kierunek boks, kiedy zawiał wiatr i przewruciła się deska co wywołał dośc głośny dźwięk a Salsa nie wiedząc co to jest przestraszyła się i staneła dęba. Prubowała ją powstrzymać Paulina a wtedy Salsa w tym popłochu staneła jej na nodze, było tak zimno że zapewne nasza Paulinka miała ,, zamarznięte” stopy, i naciśnięcie takiego dużego zwierzęcia pewno dwa razy bardziej bolało . Nasza bohaterka przy pomocy paru ludzi doszł do domu naszej Kasi i po ok. 30 min. puźniej wyszła ponownie z uśmiechem na buźce . Ulżyło mi gdy zobaczyłam ją ponownie . :) Wszystko ok/ej się skończyło . ♥
 
Po powrocie do domu odmarzałam przez godzinę, ale warto było … :)

Tę notkę pisałam cały tydzień, więc jest bardzo długa, jeśli komuś udało się ją przeczytać to naprawdę gratuluję.

A tu zdjęciarobione przezenie :) :
 
 
 
Pamiętacie te kilka dni śniegu ? Ja postanowiłam nie marnowac tych dni i zrobiłam konia ze sniegu ! :)  
Ma małą głowę i przez to wygląda jak lama. Ale jak by miał większą nie utzrzymała by się. Acz kolwiek i tak go lubiłam, bo wiecie już go nie ma gdyż śnieg jest w tym roku jak w lato … Miał na imię Baron Junio 2 :)

Baron! Mój niuniuś ! :)

Wiecie, że mojim najukochańszym konisiem jest BARON ! Jej ! ;) Kocham go nad życie ;) KOCHAM !!!! Z nim pojechała bym na koniec świata ;) Uwilbiam go .

Mysio jest słodziutki, kochany, łagodny jak ”baranek ” ( no chyba że chodzi o jabłka ) :D Ułorzyłam nawet o nim piosenkę, ale nie napiszę słów bo są … jak to powiedzieć …? Osobiste ;) No wiecie o co mi chodzi

ale zdjęcia nie są … więc oto one ;) :

    \

   

Uroki zimy ! :)

No, to zacznę od >>>HEJOŁŁ<<< :)

To tak gdy przyjechałam, Kasia(inst.) powiedziała że mam siodłać Dziubdziaka ! :) Ucieszyłam się choć myślałam że poszaleję troch z Alasią . Osiołek jak to zazwyczaj mówił – ogłowie nie… e-ee… . Ale nasza Kasiunia nie zwraca uwagi na jego ,, widzi mi się ‘ ‘ więc pomogła mi, i Lulek ( Baron ;) )  był już ubrany . Gdy już chciała wsiąść na niego , nasa inst. powiedziała że jednak ja na ALASKĘ ! :o

Na padoczku czekałyśmy aż nasza ,, szefowa ‘ ‘( Kasia ) pomoże nam wśąść na koniaczki i podciągnie popręg, stałam z Alasią obok Rewiulki i naszej dobrze wam znanej Agi, a tu Rewia wpadła w szał i kopła Alaskę a ja dostałam albo kopytem albo sama odruchowo UPADŁAM !!!!!! Ałć ! :) Ale nic się nie stało spoko! :) Zazwyczaj wychodzę bez szfanku :) Pupa bolała ale łetam nie robi to na mnie wrażenia :D     No w końcu wsiadłyśmy na HOURSESy  ;) i pojechałyśmy (tym razem) w teren ;)

Na samym początku Kasia na Dratwie (ponieważ Dratwa to ,, kozak ‘ ‘ xD i nie boi się niczego ), ja za Kasią wiecie na kim ;) za mną Baron a na nim….. niestety nie znam imionka , za nią Rewia i Aga a za Agą, Łysa .. imiona nie znam xD .. Przez całą drogę kusowałyśmy i stępowałyśmy . To była bardzo odpręrzająca i rekreacyjna jazda ;) Zima na koniach wygląda pięknie a jeszcze bardziej w lesie :)  Gadałyśmy o różnych rzeczach. Kasia opowiadała nam jak konie lubią zimę , a naj bardziej Rewia . Jak rok temu zobaczyła śnieg to z jeźcem na grzbiecie postanowiła się wytarzać :D  opowiadała jak będzie wyglądać stadnina za 10 lat (no trochę mniej ) i że w lato chce dla klubowiczy zrobić cotygodniowe spodkania :) Spędziłyśmy wszystkie bardzo miło tę godz. choć Alasia była bardzo szybka ale kochana ! No i naszaz jazda dobiegła końca :(

Czekajcie na notkę za tydzień! Pa pa !

A tu wasze upragnione focie ;) :

Nasz Derunio ostatnio bardzo zaprzyjaźnił się z nowym konikiem Siwym :)

A tu taki mały fajny gif :

gify konie

Ojeja !!!!! :)

Hejoł !
Jestem taka szczęśliwa ! :) Dziubdziak ( Baron jeśli ktoś nie jest w temacie ) zachował się dziś tak wzorowo, że dostanie za tydzień ode mnie wynagrodzenie :P Zacznę już opowiadać cały dzionek :
Koniki były siodłane przez Kasię ale naszczęście nie siodłała ich dużo bo jazda dziś tylko z Agą, czyli Baron + Rewia jak to zawsze :)  O dziwo były nasze rumaki siodłane w boksach . A dlaczego? Bo na padpku jedno wielkie bajorko xD
Wsiadłyśmy i zaczełyśmy stępować ale obok płotu nasza Kasia (inst. ) postawiła równolegle płotek z przeszkud i powstał w ten sposub ” korytarz ” w którym potem pustawiane były przeszkody (ale to potem) .  Koniczki jeżdząc w tym ‘ ‘ ciaćku’ ‘ nie czuły się kąfortowo ale pote było już dobrze :) No nadszedł czas na kłus i wyjerzdzanie narorzników :D I wreszcie  GALOP !
Lecz najpierw ćwiczonko ! Kłus potem w narorzniku na woltę i  galopik :D    Na początku miałam trochę problemu z popędzeniem mojego osiołka ale jak zaczoł galopować to poleciał tak szybko, żetak powiam ” ŁAŁ ” . Padał malutki deszczyk ale on nam nie przeszkadzał byliśmy skupieni tylko na sobie i na wspaniałym galopie ale… ale i tak Rewia dziś była szybsza :D  Aga sobie nawet pocwałowała ! W pewnej chwili tak się rozpędziła ze wystarczyło by jeszcze z 6 m i by spadła ” SZACUNEK ” ;)
Po jakimś czasie zaczeły się skoki  ! Łiiii! :) oczywiście przeszkody były ustawiane w ’ ‘ korytarzu ‘ ‘ o którym wcześniejwspomniałam. Przeszkody były super! ;) Skakało się wprost niezwykle :D Jestem taka dumna z mojeggo Dziubdziaka :**  Z nim poszła bym na koniec świata :) I love Baron ;)
No i tak nasza jazda dobiegła końca ;(  Bylo mi bardzo przykro, a za tydzień znów jazda, ale Kasia (inst. ) powiedziała że za tydzień pojadę na ALASCE !!!  Już się boję z jej ostatniego przedstawienia mogę wywnioskować że spadnę ! Ale co tam więcej upadków do kolekcj ! ;)  Nie zaszkodzi :) Ahh…. Pamiętam swój najpowarzniejszy upadek ! :) Był taki doskonały ! i takki z gracją . Tak doskonale przeleciałam nad głową Łysolka podczas galopu i upadłam na łapkę :) No i około trzech tygodni nie mogłam ruszać ręką :) Ale to była wyłącznie moja wina !
To pa- pasie
Zdjątka wstawie, ale niestety nie dziś
ale narazie zamiast zdjęć gif:
gify konie

Wigilia

Cześć już po Wigili (szkoda) ale wspomnienia zawsze zostają. Opowiem wam moje wczorajsze wspomnienia xD :

To tak ok. godz. 17.oo pojechałam szybko na wigilię do mojej cioci :) Tam rozmawiali ze sobą rodzice ( jak to rodzice) a ja  z mojim kuzynostwem (jak to z kuzynostwem :D )  POdzieliliśmy się opłatkiem potem dziubłam coś na sprubowanie a następnie pora na coś na co czeka zawsze każdy z nas : PREZENTY  :) Dostałam ramki ( bo bardzo chciałam,żebym mogła włożyć fotki Bronkusia ) i troszkę „kasiory”…. A potem pędem na wigilię do babci :D

Ponownie przerabiamy to sam: opłatek, am-am , kolędy i dopiero po 3 godz. strasznej nudy … zgadnijcie…  ytnezerp … przeczytajcie od tyłu …  Tak HURRRA :D :) :o Jak co roku siadam na taborecie i mój pomocnik ( brachol) podaje mi ,, pudła owinięte ozdobnym papierem’ ‘ :D NO to tak czytam te prezenty: Nina, Nina, Nineczka, O Ninka- malinka (asz mi się głupio zrobiło ) I w końcu jakieś inne imiona mojej rodziny i znów Nina, Ninka , Nina itd. :) W końcu gdy choinka straciła zupełne zaciekawienie dzieci ( nic już nie było pod patykiem z gałęziami ) papier poszedł w ruch i słychać tylko było takie >>szuuu << i ojej, super, ha ha ha ;) no i sami wiecie :) I dostałam tak : płytę Rihany , maszynę do szycia( bo bardzo chciałam, żebym mogła szyć sobie laleczki czaki) ale nie taką jak mają babcie tylko mini :) ( ale nie dla dzieci ) , dostałam również taki kojczyk dla moich świniek morskich, obrus świąteczny oczywiście z konikami, koraliki do robienia kolczyków, branzoletek i naszyjników , książki , słodycze , leginsy , fajną bluzkę … i… i… i niesamowitą bluzę z końmi, z orginalnym nadrukiem i z orginalnych włókien  z USA . ;) Mój brat dostał chyba z 5 zestawów z LEGO, słodycze, pistolet nerf i nie wiem co tam jeszcze nie wydusiłam tego z niego ;) Wiecie jacy są bracia. Tata podsumowując wieczór powiedział : dla NINY liczy się aby dostać dużo prezentów a dla Julka( mojego brata) liczy się aby dostać duże prezenty. SERIO te zestawy LEGO są ogromne ! Już się boję …. a dlaczego?…. Bo kto to wszystko układa ?….. JA !……. No to tyle o godz. 1;20 do domciu i wywrotka na łóżko..

Kurcze spóźniłam sie i nie słyszałam jak moje wszystkie zwierzaki gadały… :( Hmmm…. ciekawe co Baron gadał ..?  ;) Szkoda że nie słyszałam :(

No a co wy dostaliście pod choinką ? Napiszcie :)

OK/ej jest już 27.12.2011. Dobra i zła wiadomość? Zła  niedługo szkoła a dobra po 2011 na koniki :) :) :) :D JEJ-JEJ-HURA.  Do dziś męczę się z zestawami LEGO brata..a to dopiero połowa !!! O nie!  A wczorajszy wieczór niesamowity ;) OPOWIEDZIEĆ ?! Może nie ? Albo nie opowiem :D   

   To tak na obiado-kolację galopem do babci! ;) kej! głodna? -Strasznie ! A tu kurcze nic dla mnie bo jestem wegetarianką! o babcia włączyła turbo i coś dla mnie wymyśliła ! :D SZCZĘŚCIE!   Po nakarmieniu ,, dziury bez dna’ ‘ wojna na kawały z wujkiem! Straszy tak głośno że niemogę się pozbierać do dziś! 

Że jestem najstarsza z kuzynostwa, oczekiwali ode mnie jakiejś wspólnej zabawy! Wymyśliłam coś ale nie będe mówić co bo notka zajmie całą stronę !

Jest już ok. 23: 30 zostali najwytrwalsi. Babcia, dziadek, wójek król żartów, 2 wójek, mój tata, ciocia  i ….. JA    Tata bwi się komórką króla żartów a tu „”oooo”! Co to ? Gra w kości! Oki to mały zakład. Ten kto wyżuci najmniej wchodzi pod stół i szczeka! :D :D Ja na pierwszy ogień! Mieszam,mieszam, mieszam i ……. no nie 3 ! Śmiali sięwszyscy ale naj bardziej mój tata ! Ale  nie wszysto stracone. Tata bieże kości ….i….. 2 >!!!!!!!!!<<<<< ALE BYŁ ŚMIECH ! No i wkońcu wszyscy wyżucili! mój tata najmniej :D No i….. hał-hał ! I po co było się ze mnie śmiać? :)  

I to wszystko papa ! :(  

Choineczka! ;)

Hejka! :) Czujecie już Świąteczną atmoswere ? Bo ja tak :) Razem z nią przybyła do naszego domu piękna, dużą choinka :) HUREJ! Ze wszystkich choinek ktore miałam w domu ta jest największa :) Ma z 2 m !! :o

Opowim wam cały wczorajszy wieczur:

To tak puścilićmy film ,, Mamma mia’ ‘ ( jeśli ktoś oglądał, to wie że bardzo duża tam śpiewają ) więc przy znakomitych piosenkach, mój taka wniusł moją dużą choinkę i ja, mama i mój brat zabrliśmy się za bąbki, łańcuchy, wstążki i inne ozdoby :) Po chwili tata złapał się z kamerę i zaczoł nas kręcić, a moja ciocia (która do mnie przyszła) zaczęła oglądać naszą muzyczną komedję :) Nasza choinka jest piękna ale ja dołożyła bym jej jeszcze bąbek :)   

Teraz posłuchajcie mnie bo to śmieszne :D :o To tak: została jeszcze jedna  para światełek i pomyślałam, że przyozdobie sobie pokojik. Podłączyłam do prądu i………….. KOPNEŁO MNIE ! Ała ! Ale spokojnie, spokojnie, ja to mam przygody xD Nie boli . Nie martwcie się . :)  

NO to powiem jeszcze, że kupiłam swojej rodzince( mamci, tatkowi i braciszkowi) fajne prezęciki, nie powiem na razie jakie bo nie mam pewności czy napewno nie czytają mojego blogga ;) Więc po dostaniu moje relacje :)

A to moje życzonka dla was:

Szczęścia, radości z prezętów,                                                                                             dużo gości na Święta, dwanaście potraw na stole, grubiutkiego Mikołaja    i  Św. Jezuska w szopce :)                                                              

                                                                                   życzy Ninka  :** 

Agusia :)

Po jezdzie którą opisałam pod spodem, pojechałam z Agnieszką do jej domku :) fajny :D Ma świetny pokuj i domek :)  Pogadałyśmy, pooglądałyśmy zadjęcia, zjadłyśmy objadek i…i ….. pjechałyśmy do jaj babci na wiś, do jej piesków i kotków! :) Są przepiękne :)  Są 2 kociaki Księżniczka i Maja :) Księżmiczka to typowy kociaczek ale cudowny a jej charakter jest zabujczy :)  Wyobraźcie sobie, że przychodzi na zawołanie :o :) Cud kocio :) Majunia to kolorowy ”cić” , nie lubi brania na ręce ale kocha głaskanie i skacze lepiej, przez płotki niż koniki :) No ok bez przesady :)    Poza kociami Agniesia ma jeszcze 2 superowe piesiaki :)  Jeden to Misiu jest taki kochaniutki, a wygląda jak duża wiewióra ( ródy) , a kochany bardzo, bardzo tak samo jak 2 piesio Aguni a mianowicie Pusia ona jest dziewczynką bardzo kochaną ale rozrabiaka z niej jest! :D HA, HA, HA ! Agnieszka niepozwalała mi jej dotykać, choć ciągle się do mnie klejiła :)

Gdy ciut zmarzłyśmy poszłyśmy do domu babci Agi :) I zaczełyśmy ozdabiać jej chojineczkę ale miałyśmy zabawę! :) Było super :) Chojinka wyszła fajnie :)

CIEKAWE JAK MOJA BĘDZIE WYGLĄDAĆ!? :o

HUR-A ! :D

Zacznijmy może od cześć! :) Spędziłam superowy dzionek :D

Na początku o 9.20 przyjechała pod mój domek, Aga i jej tatuś :) i razem z nimi pogalopowaliśmy samochodem do Kasi :)     Akórat przyjechaliśmy na siodłanie, powiem szczerze, że jeszcze nigdy nie zdąrzyłam na siodłanie ! :D HA, HA, HA ! ;) Ale wróćmy do naszego siodłania. Kasia niespodziewanie powiedziała, że mam siodłać Łysą! Szkoda, że nie Dziubdziaka :( Ale no cóż. Włożyłam w łapkę ogłowie i siodło i zaczełam siodłać . Moja radość była nieokiełznana kiedy spojżałam na Łysolka osiodłaneog, wyczyszczonego i wogóle wszystko ca-cy :) A gdy nasza Łysia była cacy Kasia zaspoczyła mnie zdaniem ,, – aha. o Nina na Barona” :D Do tej pory nie wiem dlaczego ale moja radość była tak ogromna, że naprawde! :D ŁIIIII! :)

Na padoku Kasia, podczas naszego stępowania, lążowała Arabcie, na początku stęp ale w takim tępie jak kłus, następnie pobrykała……pogalopowała….. pocwałowała…… pobrykała a jak już się zmęczyła to znów pocwałowaóła i pobrykała. I tak w kółko! ;) A w tym czasie nasz zastęm już kłusował. Pamięajmy, że ja na Ciapciaku! :D  ŁIIIIII! :D  A następnie galopik, o tak … Pięknie Myszka. Ślicznie galopował, a jak szybko. Łał! A szczegulnie ostatnie kółko . No wiecie przeskakałam tylko raz krzyrzaka bo Kasiunia mówi, że gdy skacze w galopie to ciągne go za wodze, i śliczny może się zraźić! :D Ale, ale po wolutku odłuczę się :) Napewno już w wiosnę będą skokowe notki! ;) A w zimkę będę trenować! :D

PAPACIE :) Zobaczcie notkę nad tą ^^^^którą dopiszę później

gify konie

Wigilia! :D

Dziś konna Wigilia u Kasi :)    S U P C I O ! :D

Ale zacznijmy od tego, że zanim pojechałam na moją upragnioną Wigilię, w domciu,  w pocie czoła pracowałam aby zrobić ciasteczka z imionami koników ze stadniny. Odrazu mówię, że niestety nie udało mi się zrobić tych ciasteczek z imionami, bo niestety specjalne pisaczki nie chciały ze mną wspułpracować( złe pisaki, nie grzeczne ) . Więc bezimienne ciasteczka były tylko z lukrem i posybką ( ale bez żadnych kąserwantów xD )                                      A jeszcze zanim wyruszyłam kazałam polecieć tatulkowi do sklepu, żeby kupił jabułka dla mysiaczka. Pokrojiłam je w kosteczkę, no i wiooooooooooooooooooo! :D

-Wreszcie jesteśmy! ;D HUREJ! :)      Zimno ale jest ognisko i oczywiście ognisko bardzo miłych znanych mi ludków ! :) Nareszcie pojawiła się Kasia z dużym koszykiem wypełnionym krówkami( ten kto wylosuje krówkę z napisem ,,Rewia” składa jej życzenia, dlatego, że to pierwszy koń Kasi )! :)                                                       Kurka nie wylosowałam, a więc kto ?   OOOOOO, Piotrek! :) I widać, że Rewcia już idzie :) Nie zbyd chętna ale dumna z siebie :)  

A następnie zabraliśmy się do jedzonka ! :) Barszczyk był doskonały, pyszota, a placki i inne słdycze były wyśmienite!  A pare dziewczyn w tym także ja poszły zrobić fociaki koniczką ;)   Koniki klejiły się do mnie jak żep do psiego ogonka! Widziały chyba, że mam jabuszka dla Baronka ( Choć prubowałam je ukrywać) Ale jeden koniczuś był najbardzeń nachalny… chyba się domyślacie? …. Napewno wiecie …… tak właśnie Baronkuś ! :D Owijał się wokuł mnie jakiś wąż który chce udusić swoją ofiarę :D prawie mu się udało :)   Alewiedział, że wsypie mu do jego miseczki w boksie:)                                – No ale Ninko wiesz przecież, że nie wytrzymam jeszcze z 30 min zamin pujdę do boksa- Baron                                                                   – Oj bobrze Baronku ale tylko jedno, no dobrze może 2, ale tylko dlatego, że jesteś taki piękny! :D  - Ja                            

Następnie chwilka przerwy na otwarcie mojich ciastek( które sama robiłam :) ) Wszyscy wzieli, i mówili, że są pyszne . Wtedy banan zakwitł na mojej twarzy :D I tak przeleciały całe 2 godz. :( Szkoda ale jutro i tak tu przyjedziemy na jazdę konnnom! :)

A tu pare swetaśnych fotek z mojego aparatowania(niestety to ja robiłam fotki więc są rozmazane) :

 

Przepraszam ale niestety fotki ni chcą mi wejść przucz tej jednej więc sprubuję później! :(

A rozetka wciąż wisi nad boksem Dziubdziaka :

 Dziubdziak! ;)

Pomocy! :) Wymyślcie coś…. :D

Już wiecie, że mam pieska Tysię i Bresię(o Bresi jeszcze nie wiecie :D ) ale poza psami maj jeszcze świnki morskie. Też rasowe :) peruwianki ;D  Mam parkę Snookerka i Habisię :)

A niedawno 1 grudnia urodziły mi się 3 małe prosiaczki. Że Snooker i Habibi są biało-czarni, to i malutki są biało-czarne . Więc będe miała chodowle rasowych świnek morskich którą nazwę Only you! :) Tylko nie wiem czy MSMŚM(między narodowe stowarzyszenie miłośników świnek morskich) przyjmie tę nazwę! :)

A wracając do maluchów są dwa chłopaki i jedna dziewczynka, i nie wiem jak je nazwać . Warunek jest taki, że wszystkie maluchy muszą mieć imię na literę A .  Czekam na wasze propozycję :)

16.12.11-Mam juz 2 imiona Aretka i Arti, jeszcze 1 imionko dla chłopca musi być na A ! ;) WYMYŚLCIE COŚ! :d

Jak się zmienia Moja Tysia?

Hejoooł :)

Jeszcze nie wiecie pewnie, że mam sporo zwierzaków w tym dwa pieski ale narazie opowiem wam o jednym a mianowicie o Tysi :D

Tysia to moja ślicznotka, jest rasowa (ja mam tylko rasowe zwierzaki) w rodowodzie ma na imię Tiramisu ale zmieniłam jej imię na Tysia, no bo kto by wołał : ,,Tiramisu !”"   Jest rasy whipet angielski , jeśli znacie się na psach to wiecie, że to te najszybsze.  Ale też najleniwsze :D HA, HA, HA :D     Jest z chodowli ,,Filisart”( to chodowla moja i mojej mamy) :) Więc tak co 2,3 lata rodzą nam się małe szczeniaczki :)   Tytunia ma również siostry i braci którzy nazywali się : Tokaj, Tabasko, Tekila, Tuty- fruty, Tuty-Dimare no i Tysia. 

Moja Mysia zmienia się ciągle patrzcie na jej fotki :D :  

       

              

      

                    

I jak wam się podoba moja księżniczka!? :D

Stare, piękne, wspomnienia! :)

Jeśli jeździcie już przez kilka lat do  Chełmc :) to wiecie, że stadnina ciągle się zmienia  .

 1.Z początku padok do jazdy konnej był na padoku dla koni:

    To ja na Dratwie :) Fota z 2008 roku

2.Konie się zmieniły:

      

  

 

3. Na ląży jeździło się bez toczka xD :

4.Derunio był jeszcze wtedy ze wszystkimi końmi(Teraz znów jest ale nie było go chyba z 3 lata) Był w izolatce ( na podwórku Kasi)

 

5.Świętowaliśmy inaczej :) :

 

Ale Hubertus się nie zmienia

I rozgrzewka do Hubertusa wciąrz wygląda tak samo! ;D :

Jeszcze coś dopisze ale potem! :) PA PA! :)

HA< HA <HA ! Super!:)

Okiii….. to tak…. jak zapowiedziałam dużo się dziś działo ! :)   Ażżż za ale to dobrze! ;D

O 9.oo rano przyjechała do mnie Agnieszka, troszkę pogadałyśmy, a potem moja mamusia zawiozła nas na koniki! :)

Gdy dojechałyśmy i wyśadłyśmy z ałtka, poczułyśmy się jak w środku zimy, dosłownie . Ziemia była tak zamarznięta, że niedało się chodzić. Koniki były już tradycyjnie osiodłane przez Kasię, Monikę, Magdę i Justynę. Gdy wsiadłam tradycyjnie na Barcia, zaczoł chodzić jak malutki osiołek. Krzywo, gułowato i śmiesznie xD No bo jak zamarznięta ziemia nie wie co się  dzieje .

Pominę stęp i kłus jeśli pozwolicie.

No wreszcie czas na galop ! :D                                                                                                                                                            -Ja tęż się cieszę Baronku.:) - M U W I Ę                                                                             No a tu Mysio nie wykazuje, żadnej chęci do tak długo wyczekiwanego galopcia i skoków. :(    No cóż zaówarzył, że nie ma palcata w łapie .  I nie chciał nawet ruszyć do kłusu.                       No i wreszcie chociarz zakłusował, a tu nagle przed przeszkudką zaczoł galopować. Nie zdążyłam zmienić „biegów”  z kłusa do galopu i nagle do skoku i w rezultacie………………………… Mysio przeskoczył ale ja wyżej tak , że zamias w siodle zaczełam galopować na jego szyjjce :D Super było tak się wtuliłam w niego i pomyślałam sobie ,,Oh Baron ty głuptasku trzeba galopować wtedy kiegy ja jestm w siodle a nie pół metra przed nim. :) „             Było spoko,  doskonały glop, był aż za piękty więc poprostu zeszłoam ale po było tak szybko, że się przewruciła cętralnie przed nim, więc miałm pierwszorzędne miejsca kiedy jego wielkie dodam”piękne” kopytka przeskoczyły nademną! :) S U P E R ! A gdy szybciudko przeczołgałam sie na brzuch widziałam jak sobie dalej drepta kłusikiem. (Akurat wtedy kiedy już niemusiał) :) Ale i tak jestem z niego tak dumnaaa, wkońcu to nie jego wina! ;)   Ale potem już Kasia nie stawiała mi przeszkud. Może się bała, że to się powtórzy! Bo jeśli chodzi o mnie to ja bym chętnie jeszcze poskakła ;) No a ja przez czały tydzień męczyłam się by zrobić Baronowi rozetkę….. i zrobiła anajleprze, że napisałam tak ,,1 miejsce dla Barona za doskonałą osobowość i charakter ” :D   To i tak naleprzy koń na calutkim świecie i moje zauroczenie do niego nigdy nie minie :) A jeśli ktoś chce ją zobaczyć(Tę rozetkę) wisi nad jego boksem! ;) Wysoko, wysoko więc nie zerwiecie. Ale na wszelki wypadek nie próbujcie :)

A wigilia konna jak co roku w Chełcach w lesie w sobotę na 14.oo-17.oo ! :D

Po tej doskonałej jeździe Kasia pozwoliła mi i Agnieszce wsiąść  na Rewię i ubrać jej na głowie czapkę Mikołaja ! My też ubrałyśmy czapy ! :) I będziemy robić kartki świąteczne z tym zdjęciem a będą one wyglądać tak! :

A na naszej kartce świątecznej pod tym zdjęciem będzie napis : ,, Zamias reniferów w tym roku konie”  lub  ,,Renifery są już przereklamowane” albo coś się jeszcze wymyśli! :)

,,Jeśli chcecie posiadac te zdjęcie wyślijcie „esemesa” o treści ,,Święta na koniach” pod numer: 111-222-333 . Koszt „ememesa” 10.54 zł !:)”

T O B Y Ł Ż A R T ! ;D jeśli ktoś jeszcze nie skapował! :)

Następnie zabrałam się z Agusią do mojego domku i do 15.oo miałyśmy czas dla siebię :)

Focie z jazdy:

Kurcze a jutro do szkoły ! A kolejna jazda konna dopiero w niedzielę! :( I do tego nie wiem czy na Baronie :( Miejmy nadzieję ..

To pa-patki

PS.Szczeniaczki Checy mają jeszcze kryjówkę w siodlarni, ale Kasia wyciągnęła jednego i pokazywała! :O Mówię wam słodziutki, piękny i grubiutki :) TAKA MAŁA ŚLICZNA KULECZKAA! :)

Gif specjalnie dla was

gify konie

Mikołajki!:D część .2

No to tak, obiecałam wam, że powiem czy moji rodzice pamiętali o  Mikołajkach… Tak, pamiętali! :D  Dostałam ”cucierki”, bardzo pysznego batonika :) , i takiego wężyka co to się wygina, a to nazywa się  ,, Magic Snake „! ;)    F A J N Y  J E S T ! : D Gdy spojżałam na szafke zobaczyłam papierki po cukierkach! :o Mikołajek był widocznie głodny  ! :D HI, HI, HI! :)  

Wieczorkiem do mojego domku przyszli moji dziadkowie . Dali mi i mojemu braciszkowi po czekoladowym mikołaju! ;) Była miła, świąteczna atmosfera! ;D 

Ahh……. święta są sueraśne. :)  

 W nocy śniło mi się, że na Mikokłajki dostałam konika! ;( Ale to tylko sen!    Choś w sumie nie ma leprzego konia niz Baronek! :)

           

        Śliczny ten Mikołaj, nie!? :)                                                                              

Mikołajki!:D część.1

Choł, choł, choł! Kto wie jaki już miesią? , bo ja wiem , a kto nie wie? , no ja nie wiem! :D                                                                                                                               Jeszcze nie Mikołaj, ale w mniejszym wydaniu czyli, Mikołajek ;) Hmm…? My w klasie losowaliśmy się nawzajem! Mieliśmy sobie nie mówić kogo  kto ma, ale i tak od spojrzenia do spojrzenia domyśliliśmy się ;) Pani była trochę zła, ale odpuściła nam swój gniew bo nie chciała psuć naszej radości :D   My w klasie obchodziliśmy Mikołajki w poniedziałek bo akurat była godz. wych. Ja wylosowała dziewczynę, ale tą samą co w tamtym roku!!!!!!!!!!  To  i tak  dobrze, że nie chłopaka, bo miała bym dylemat co mu kupić! :)

Chyba podobał jej się mój prezent ;) Kupiłam jej ozdobnego reniferka :) Sama takiego chcę!!!! Ja dostałam od kolegi dezodorant, płyn do kąpieli i….i…. antypespirant w kulce z Rexony, to mnie dobiło!!!! :D  Tak sobie w główce pomyślałam ……………czy ja źle pachę?! :D HI, HI, HI :) No raczej nie! :D  

Nie no fajne są te dezodoranty i bardzo ładnie pachną:)  Niektórzy chłopacy z 6 klasy dostali  ,, old spice bahamas”. Wiecie to jest to z tą „szpanerską’ reklamą! ;D ,, Popatrz w dół i w górę, jesteś na jachcie z pięknym mężczyzną który pachnie jak twój facet mógł by” to jest tak beznadziejna reklama! Śmiechy-chichy były dzisiaj w szkółce przez ten old spice ! :D  Tak źle zrobiona reklama a przyciąga.Chwyt reklamowy.

Jutro okaże się czy rodzice pamiętali o tym święcie, kiedy zaglądnę do swej skarpetki świątecznej!!

O tak wygląda Mikołaj w mniejszym wydaniu! Mikołajek!!!!! :D

On chyba jest zły bo nie dostał nic na Mikołajki! :D

Ohh!Bajka!:)

gify konie

Jazda na 1o.oo, poprostu bajka! Mówię wam niesamowite!!!!!

Trochę się spuźniłam na jazdę więc nie siodłałam Barcia, ale to tylko 5 min.  więc uwineli się szybko! ;) Następnie wsiadłam na mysiaka, no i wiooooo, na padok!:) Agunia również była na tej jeździe jakk zwykle na Rewiuli!:D Ze mną na padoczku chodziła jeszcze Alasia, Arabcia, Łysolek i chyba jeszcze jeden konik ale nie pamiętam jaki…. może Dratwa?! I jeszcze Deruniek, no… na ląrzy!;) Niektórym „pegazom”odbijała tak zwana ”palma” ! HA, HA, HA:D       Deruniek brykał tak, że Monike (która go ląrzowała) miała aż czerwone łapki, od cięgnięcia tego uparciuszka!:) OOOOOjjj, w końcu nie wytrzymała i ,Derek „na wolności” ! brykał ,ALE……ALE….. nie więcej niż ……. Alaska!!:o Tak właśnie Alaska! Miała dzisiaj tkiego kopa! A brykała tak jak konik który ma pierwszy raz na sobie siodło, oooo np. tak jak Derunio!:) A Arabeska……? No „wolniej” nie mogła… Przez trzy przeszkody skoczyła jednym susem… A Baronek kochany jak zazwyczaj no ale, ale też prawie spadłam! Podczas galopiku skakałam 3 przeszkody, ale adrenalinka ! Ale super!:D Z początku mysio nie galopował bo siodło mu zjechało razem ze mną, więc trzeba było poprawić! Ale ze wsiadaniem uhu, był problem wielki…Muszę schudnąć!HI, HI,HI :D Przeszkody  były super! Galop i hop, hop, hop! SUPERCIO! :D  Kochany mysiolek! Jestem taka dumna z mojego Barciuńka!A potem no cóż koniec jazdy, ale za tydzień o tej samej porze znów relacje.!

Po przyjechaniu do domciu zjadłam ogjadek i pojechałam do DECATHLONU a tak ponownie spodkałam Agę! :) A wiecie rodzice kupili mi na Gwiazdkę nowiutkie, wygodne bryczesy, są super! A dotego były tanie, bo przecież otwarcie sklepu, to przecena musi być! ;) Więc śpieszcie się i kupujcie 2 pary na zapas bo juz tak tanio nie będzie.

A stadnina konna w lesie jeszcze tu będzie do 17 grudnia  albo do wigili, to znaczy nie na mojim bloggu tylko w Chełmcach! Bo maluchy  siedzą jeszcze pod siodlarnią z Heculką :)                                                                                            Awiadomo już, że są ich 3 bo nasza chudziutka Kasiunia wczołgała się pod siodlarnie i widziała je!. 2 całe czarne i jeden chyba z jakąś szarą plamką! Kasia szuka kogoś kto przyjmie je do siebie! Może wy je chcecie?!;) Jeśli tak to do Chełmc ,wjooooo, na jazdę i przyokazji zgarnąć szczeniaczka!

To pa – patki! ;(

Dalej osiołku!

Dziś jazda na 15.00, ja na Barciu, i jakaś dziewczyna na Alasi i inna osóbka na Łysolku!
Dzisiaj Baronek niezaboardzo rwał się do galopu, ale to nie jego wina był już wymarnowany  całym  dniem! Ale i tak jestem dumna z mjej mychy bo był galop….? No pewnie więc jestm happy!:D  Kasia miała wiele uwag ale słusznych. Biorę jej uwagi sobie do serca!:) Więc za tydzień będzie lepiej!!:D

Po jeździe mysiulek bardzo chętnie się rozsiodłał oczywiście przy mojej drobnej  pomocy !:D Gdy zdejmowałam ogłowie bardzo pięknie opuścił główkę i stał ślicznie w jednym miejscu a ,  że  nie był przywiązany do ”belki”  bardzo mi pomógł…. Jestem z niego dumna!:)

Następnie poszedł zgasić pragnienie i do boksu! :D     Chciałam mu założyć kantar więc weszłam do jego boksu. Mysiulem właśnie jadł owies, pszenicę czy tam coś innego nie patrzałam!:)  Wpatrywał  się we mnie swojimi wielkimi ślepkami a ja skorzystałam z okazji, że  głowę miał w dole i założyłam mu to co miałam na łepek czyli kantar.                                                                                                                                             - -I pa-patmi Barcio do następnego weckendu.:( 

A kolejna jazda no cóż dopiero w sobotę na 1o.oo, ale ważne że będzie!:)  I już zapowiada się świetnie bo spotkam się z Agusią, Kasią, byś może Pauliną i Tekilą(jej piesulkiem) i oczywiście z Baroneczkiem choć to nie jest pewne czy będe na nim jeździć, zle była bym uradowana!:)

A tak, zapomniałam powiedzieć, Heca jeszcze siedzi pod siodlarnią, maluchy jeszcze nie wychodzą więc jeszcze koniki muszą zaczekać na spóźnialską mamusię i jej misiunie zanim zagoszczą w ciepłych i przyjemnych, zimowych boksach! Ale widziałam dziś, świeżo upieczoną mamusię pewnie wyszła coś zjeść. Mamusie muszą tez coś zjesć, nie?! :D To nawet dobrze, że jeszcze jesteśmy w lesie w letniej, wionennej i jesiennej stadniny bo szczerze mówiąc nie wiem jak się dostać d0 następnej siedziby! Zapytam się za tydzień!;)

NIESTETY NIE MAM FOTEK BO MOJI RODZICE MÓWIĄ, ŻE NIE POTRZEBNE MI FOTKI NOWE CO TYDZIEŃ!JA MAM ZUPEŁNIE INNE ZDANIE ALE SAMA SOBIE NA KONIU NP. W GALOPIE NIE BĘDE ROBIĆ ZDJĘĆ WIĘC  NO CÓŻ NIEMA!:(

Koń który potrafi wybaczać!

Dziś opowiem wam o tak zwanej Łysej a dlaczego..? Zaraz sie dowiecie!

Gdy miałam z 7 albo z 8 latek do stadniny w Chełmcach przyjechała piękna klacz którą miał czekać pszykry los, miała iść na rzeź !  Choć człowiek wyrządził  jej wiele krzywdy nie żywila do nich urazu… Miała ściętą grzywę z tąd imię Łysa. Miała za sobą wiele nieprzyjemnych przeżyć, to i tak z chęcią przychodziła do ludzi i ufała im bezgranicznie ! Postanowili ją kupić bardzo mili ludzie! I nazwali ją Rozalka ale nie przyjeła się i jest wciąż Łysa. Szczęście, że nasza kochana Kasia (właścicielka)  pszyjeła ją i uratowała! A dziś Łysolek ma świetny sdtęp, kłus, galop i siodła ja się wspaniale i jest mamą bardzo niegrzecznego Repleja. Ale nie wszystkie konie mają tyle szczęścia jak Łysa. I pomyślec że jutro mogliście ja zobaczyć w sklepie mięsnym na ladzie z napisem świeże mięso! RATUJMY KONIE!

 

Zgóry przepraszam za błędy nie jestem dobra  z ortografi( ale uczę się nieźle;) )

Heca z Hecy!:)

 

 

Czarna labradorka która ma na imię Heca! Postanowiła nam zrobić hece i urodziła małe szczeniaczki pod siodlarnią ;D

A akurat nasza Kasia „szefowastadniny, chciała koniki zabrać już do siebie do domu do cieplejszych boksów(Kasia na zimę zabiera swoje konie do stadniny przed jej domciem) a Hecula schowała sie i nie wychodzi!  ! Wiec koniki z Chełmc musza jeszcze zaczekać na Hecę i jej malutki do następnego tygodnia! :) Ale heca!:) HI, HI, HI !

Polecam gorąco stadninę Kasi!:)

Jazda jak zawsze na mysiaku!:)

Moja jazda konna zaczęła się o 9.00 rano !:D Poranny mrozik był orzeźwiający! Mój mysio oczywiście przy siodłanku pokazywał swoją „wyrzszość” dosłownie nawet Kasia musiała się z nim posiłować, ale udało się i wjio!:) Barcio jako czołowy a za nim  Dratewcia! Na początku wystraszył się spadającego listka! HI, HI, HI! : ) Taki duży chłopiec a boji się małego listeczka! Ale potem zachowywał się wzorowo. Szybki stemp, kłus, galopik! Super jazda!:) Podczas mojej jazdy konnej, koniki zza płotu dosteły ataku wścieklizny  i trochę pobrykały, ale to standard!:) HI HI HI ! O 10.00 niestety koniec..:( O dziesiątej przyjechały kolejne osoby na jazdę w tym Agnieszka którą serdecznie pozdrawiam na swojej ukochanej Rewiuli!A następna jazda dopiero w sobotę! ;( A jutro no cóż, do szkoły!

A oto zdjęcia z dzisiejszej jazdy konnej!:)

A tu kilka foci koników z Chełmc!

Trzeba mieć marzenia, nie !:)

Od zawsze moja mama zabierała mnie na spacery z psami w doły lepiej znane jako „glinianki”. Piękne widoki naprawdę! To magiczne miejsce… Można tam spotkać liski, jeże, ptaki i inne dzikie zwierzęta. Jeziora i pagórki wyglądają pięknie! A to wszystko w Kaliszu. Marzyłam sobie zawsze, że gdy będę dorosła kupię to miejsce i zrobię swoją własną stadninę konną!

Patrzcie jakie to cudowne miejsce!

WYOBRAŹCIE SOBIE TU MOJĄ STADNINĘ!:)

Konie cwałem przez pustynię!

Tak naprawdę to, te konie to moje „piesy” HI, HI, HI :) Tysia i Bresia, a ta pustynia to  kawałek tak zwanych ,,glinianek”  na których rosną dzikie kłosy i inne roślinki! No ale wiecie tytuł musi odbiegać troszeczkę od prawdy bo tak to byście nawet  nie zajrzeli ! 

No a wracając do moich psiaków gdy je spuściłam POSZŁY! Cwałowały tak, że się za nimi kurzyło! Wyobraziłam sobie  goniące się konie na otwartej przestrzeni! Gdy zaczęły się gonić były tak szybkie, że bałam się, że ich  zaraz nie złapie ! Robiły ogromne kółka i przy bieganku podgryzały się by tylko wyprzedzić sie na wzajem!:-) Nie ma to jak matka z córką, nie(Bresia to mama Tyśi) !:D

                   

A po wielkiej gonitwie kontra!

                   

                    

Koniki w mniejszym wydaniu!:)

Jak tam siodłanie u Baroncia?

Barcio jest kochanym konikiem jego galop, kłus, stęp, skoki czy osobowość są wyjądkowe ale jest zbyt mądry i wykorzystuje swoją wysokość przy zakładaniu ogłowia. Mój kochany wysoki dziudziuś!:) Ostatnim razem zachował się skandalicznie! Prubowałam ,mu załorzyć ogłowie a on podnosił głowę coraz wyrzej i wyrzej i wyrzej!:) Aż wreszcie udało się i w drogę!:)

                        

Sen!

Dziś w nocy miałam dość dziwyny sen!

Śniło mi się, że byłam na obozie konnym w Chełmcach miałyśmy iść po konie i je osiodłać.. Jedna z dziewczynek poprosiła mnie abym z łapała jej Dratewke więc poszłam po uwiąz do siodlarni a gdy chciałam już złapać Baroncia dla siebie zobaczyłam, że jakaś dziewczyna zabrała mi go! Powiedziałam jej, że ja miałam teraz jeździć na mojim skarbie a ona zaczeła się kłucić. Nie była miła :-/ Zaczełana mnie kszyczeć. I w pewnej chwili Baronek wyrwał jej się z ręki i pobiegł do mnie! Byłam taka z niego dumna !Ale gdy się obudziłam byłam cała roztrzęsiona i zdenerwowana!

Może to coś znaczy!?:)

             

Jestem pełna podziwu!

     W poprzednią niedzielę jedna z moich koleżanek  galopowała i nagle Arabeska ruszyła jej cwałem!!:-O  A jej wypadły strzemiona! To było niesamowite! Na zdjęciu widać jak ześlizguje się z konia jak by robiła to specjalnie!  AKROBATKA! :)

                      

Spokojnie nic jej się nie stało gdy spadła znów wsiadła na konia i jak by nigdy nic znów zaczeła jeździć! Naprawdę wytrzymała dziewczyna! : )

A oto świetne zdjęcia mojego skarba!:)

Seria super zdjęć!

Salso zasłaniasz Baroncia!:) HI, HI, HI!

Mój osobisty model!

Ale się tarza!:) Ale się tarza!:)

Zdjęcia robione przez moję mamusię! :)

Jazda 13.11.11

                 

Przyznam szczerze, że jazda była taka sobie Baronciowi bardzo chciało się galopować ale zrobiliśmy tylko 2 kułka galopikiem :-( a takto tylko jeździliśmy kłusem! No ale i tak te 2 kółka były naprawdę szybkie!:-)

Moja szalona „mysza”:) HI HI HI

W pewnej chwili mieliśmy wyjąć nogi ze strzemion nie pamiętam co to było za ćwiczenie ale w karzdym razie gdy wyjełam nogi ze stermion jakiś pan chodził w lesie i pestraszył koniki. i konie tak się wystraszyły, że zaczeły brykać. Szczerze nie wiem jak to wyglądało ze strony „widzów” ale ja czułam się jak by Baroncio stanoł mi dęba i zaczoł brykać, a ja miałam nogi, że tak się wyraże „na wolności” HI HI HI. Ale spokojnie utrzymałam się nie takie rzeczy Baroncio ze mną wyczyniał:-) Moja mała, słodka  strachajła!

Niestet nie mam zdjęcia z tym „zdarzeniem”!:)

Jazda konna z 6.11.11

                      

Ta jazda była świetna, wiatr we włosach podczas galopu był niesamowity!Palcat do mojego dziudzusia był absolutnie niepodszebny… Wystarczyła tylko mała łydeczka! Kochany konik!   Mój cudowny Baroncio miał pałera!:) Galopowaliśmy kilka kółek no oczywiście kłus też był :) HI HI HI… 

Polecam stadninę w Chełmcach!

Wstęp!

Mam na imię Ninka i mam 11 lat, zaczęłam jeździć konno mając 5 lat ale konie kocham od zawsze:)Te śliczne stworzenia  od zawsze były moją pasją, niektóre   koleżanek z klasy mówią, że mam obsesję! Zawsze powtarzam , że można oduczyć się jeździć konno ale nie da się zapomnieć o koniach i przestać je kochać.

Moim ukochanym koniem jest Baron to najlepszy koń na całym świecie, jest cudowny, na nim mogłabym pojechać na koniec świata!:) Po prostu zakochałam się w nim!:) Nie któżymówią, że to mój chłopak lub mąż !:D HI, HI, HI, HI !:)

Zaczęłam pisać blogga tylko dlatego aby móc się wygadać bo wiecie moje koleżanki nie mają już zbyt ochoty na rozmowę ze mną bo każdy temat zaczęty przeze mnie jest o koniach!:) Niestety ja się nie zmienię!:)HI, HI, HI, HI. Ale mogę zaspokajać swoje „potrzeby” rozmawiania o koniach pisząc tutaj o koniach !:D  

Będę pisała tu głównie o wrażeniach z jazd konnych, wyznaniach do Barona(konia):D HI, HI, HI i wielu, wielu innych rzeczach związanymi z końmi!